|
Paweł Brożek. Nadchodzi jego czas w kadrze ? Trwa operacja Leo Beenhakkera na żywym ciele reprezentacji Polski. Holender dokonał kilku amputacji, kilka ważnych organów przeniósł chwilowo do zamrażarki i wtłoczył do organizmu sporo nowej krwi. Można się było tego spodziewać zwłaszcza po dzisiejszym wywiadzie Leo w „Rzeczpospolitej”, na łamach której trener zarzucił swoim zawodnikom brak ambicji i wiary w zwycięstwo w meczu z Ukrainą. Wyglądali we Lwowie, jakby reprezentowali swój kraj pod przymusem, a to jest niedopuszczalne. Zabrakło chęci i dlatego znowu przegraliśmy - stwierdził. Dodał, że w zespole brakuje ducha drużyny (możemy się domyślać, że tego, który pomógł nam pokonać dużo lepszą Portugalię czy wygrać na wyjeździe z Belgią w eliminacjach Euro 2008), przez co drużyna nie tworzy dobrze się rozumiejącego monolitu. Toteż Beenhakker obiecał odświeżyć skład, wpuścić trochę świeżej krwi i zbudować drużynę od początku, a duch sam się odrodzi. Zastrzyk świeżej krwi został wstrzyknięty: to Tomasz Bandrowski, Rafał Boguski, Roger Guerreiro (który też w tej kadrze za wiele nie pograł), Grzegorz Wojtkowiak, Łukasz Załuska (nawet jeśli wpadł do niej na chwilę), Robert Lewandowski, Piotr Polczak, Marcin Kowalczyk, Seweryn Gancarczyk, a także Bartosz Bosacki, strzelec jedynych goli na mundialu w Niemczech. No i Paweł Brożek, który w kadrze debiutantem nie jest, ale dostaje kolejną szansę, że w reprezentacji nastał jego czas. Mam wrażenie, że zwłaszcza trzej ostatni to efekt nacisków mediów na Beenhakkera, czołowe nazwiska wśród pominiętych przez Holendra na Euro 2008. Brakuje tylko Artura Wichniarka, choć akurat w tej chwili jest liderem strzelców Bundesligi i trener Arminii Michael Frontzek wychwala Polaka za perfekcyjne trafienie z formą na początek sezonu. Nigdy do końca nie zrozumiem dlaczego Leo zrezygnował z Wichniarka po zaledwie 45 minutach współpracy. Ja wiem, że Holender preferuje inny typ napastnika, ale kiedy żaden Polak nigdzie niczego nie strzela w żadnej z porządnych lig...
|